sobota, 23 stycznia 2010

buwing at night?


właśnie urządzam sobie czterodniową
kwarantannę (?) – nie opuszczam pokoju.
chyba, że: skończył mi się napój energetyczny lub kawa, ktoś mnie woła, muszę coś zobaczyć, ktoś się śmieje, opiłam się wyżej wspomnianych i siłą rzeczy/fizjologii wyjść muszę, ktoś musi odebrać pizzę…a dziś nawet, mimo przestróg mamy, dzwoniącej notabene z bijących rekordy minusowych temperatur S., żebym nie ważyła się czasem wychodzić, bo przecież TY DZIECKO NIE MASZ KURTKI! (miałam ochotę odpowiedzieć dokładnie to samo, co czas jakiś temu zapytana przez koleżankę o to ile mam par butów: nie widziałaś wszystkich) w każdym razie 2 bluzy i sweter pod spodem dały radę (pomijając, że mnie B., na spotkanie której śpieszyłam nie poznała)
ale kiedy już nie wychodzę i nic nie odciąga mojej uwagi…od nauki…to się uczę?
chciałabym w tym miejscu napisać, że się dowiedziałam, że wiem więcej niż zanim do książki siadłam…i tu mały dysonans, bo nie miałam w rękach żadnej od dwóch dni przynajmniej… w znaczeniu więc zanim
pdf’ów z lekturami nie otworzyłam.
chciałabym tak właśnie napisać.
tymczasem wydaje mi się, że im więcej poglądów, podejść, definicji to mi gdzieś ta wiedza ucieka. o rzeczach z pozoru oczywistych.
na dodatek bardzo mnie poruszył/zdenerwował/zadziwił/przeraził (niepotrzebne skreślić) pewien artykuł, zamieszczony w dzisiejszej Gazecie Stołecznej…finalnie student UW mą myślą zawładnął i nie pozwala do lektury powrócić.
szukając bowiem biedny schronienia przed pokusami czyhającymi na niego, między innymi w domowej lodówce, nie zauważa, że w sam ich środek trafia i to największego kalibru, bo nic tak nie odwróci twojej uwagi jak Kolega z Roku, tudzież jego profil na FaceBooku. a do tego musisz jeszcze o prezencję zadbać…i nie mniej oryginalny termos z kawą. no i zegarek raczej z wyższej półki – aby czasem nie przegapić przyjazdu pierwszego porannego autobusu o 5 a.m…
z resztą. może warto o wygodę zadbać i w piżamę wskoczyć? skoro pora stosowana?
cóż, że nie miejsce...

bo nie wiedza się liczy przecież, a znajomości, a gdzie ich nie zawierać, jeśli nie tu? nie teraz? nie w BUWie? nie nocą?
piątki w indeksie, powiększone grono znajomych na portalu społecznościowym i intratne posady dla wytrwałych, których sen nie zmorzy. nad książką…

1 komentarz: