niedziela, 14 marca 2010

&%@*$?!# snow again...


jak pozwoliłam sobie nadmienić w wysłanym właśnie do B. smsie - mam nadzieję, że planowana na jutro wyprawa do Green Way'a przywróci mi radość życia, sens istnienia... chyba wezmę ze sobą aparat...

i nie o to chodzi, żeby się najeść, a w tym przypadku chorobliwie przejeść. sama nie wiem o co chodzi.
i czy zdecydować się na aromatyczne pierożki, czy koftę bombaj, której smak zdaje się czuję właśnie w ustach. Green Way jest wartością samą w sobie... i nie jest to bynajmniej uproszczenie, czy idealizacja.

nie muszę chyba dodawać, że spadło ileś tam centymetrów śniegu i świata oraz światowego przybytku spod niego nie widać.
jest kurwa biało.
wiosny.

2 komentarze:

  1. zabije się, jeśli jeszcze raz będę w warszawie i znów się nie spotkamy!

    OdpowiedzUsuń