piątek, 5 lutego 2010

special for me?



okazało się, że wczoraj niespodziankę było nie tylko to, że mam już tu wstawić liczbę lata. do ilu z resztą się nie poczuwam. ale pominąwszy.
czymże było to w porównaniu z niespodzianką jaką zgotowały mi osoby, których zdjęć nie mam jeszcze(!?) w portfelu. były więc zupełnie niespodziewane (i niepotrzebne doprawdy! tym bardziej dziękuję!) prezenty, tort, tu wstawić liczbę świeczki, życzenia...nie wiem naprawdę, kiedy i czym zasłużyłam sobie na tę dobroć...?



by B.
no i w tym miejscu jestem dogłębnie oczarowana. chyba pierwszy raz w życiu się sobie podobam. zasłuchana w te dźwięki także sprezentowane przez B., dla których warto było się
tu wstawić liczbę lata temu urodzić.


wszystkim rzecz jasna dziękuję za życzenia!
a na dowód tego, że ja naprawdę nadal mam lat góra 15 (a któż pomyślałby, że nie mam?) polecam ten film - kto jeszcze nie widział, niechaj dupę ruszy do najbliższego kina, bo warto.
i też żałuję, że nie jestem Kazikiem...rocznik sześćdziesiąty któryś...

1 komentarz:

  1. ale kupa!!! wez to zdejmij! po feriach przyniose Ci ladniejsza wersje!! uyyyyyyy.
    b.

    OdpowiedzUsuń